PDCA (ang. Plan-Do-Check-Act, cykl Deminga) to czterokrokowy cykl ciągłego doskonalenia: zaplanuj zmianę i postaw hipotezę, wykonaj na małą skalę, sprawdź wyniki względem oczekiwań, działaj - wdroż na szerszą skalę albo skoryguj i zacznij od nowa. Sercem cyklu jest uczenie się na danych, nie jednorazowy zryw.
Analityk spotyka PDCA w zarządzaniu procesami, lean, Six Sigma i - pod inną nazwą - w retrospektywach zespołów zwinnych. To także naturalna rama dla analityka procesowego: każda rekomendacja zmiany powinna mieć zaplanowany pomiar efektu, inaczej nigdy się nie dowiemy, czy zadziałała.
Przykład (MediFlow). Sieć przychodni ma 18% wizyt, na które pacjent nie przychodzi (no-show). Plan: hipoteza - SMS z przypomnieniem 24 godziny przed wizytą obniży no-show o co najmniej 5 punktów procentowych. Do: pilotaż w dwóch z 12 placówek przez miesiąc; pozostałe dziesięć działa po staremu jako grupa porównawcza. Check: w placówkach pilotażowych no-show spada do 11%, w pozostałych stoi w miejscu - efekt jest, i to większy niż zakładano. Act: rollout SMS-ów na całą sieć plus nowy cykl: czy dodanie linku "odwołaj jednym kliknięciem" odzyska część pozostałych 11%?
Częsta pomyłka. Pomijanie kroku Check - organizacje uwielbiają Plan i Do, a potem nikt nie mierzy, czy zmiana cokolwiek dała, bo wszyscy już biegną do następnego projektu. Bez pomiaru PDCA degeneruje się do "wdrażamy i wierzymy". Druga pomyłka: traktowanie PDCA jako jednorazowego projektu z datą końca. To koło, nie odcinek - wynik jednego obrotu jest wejściem do następnego.